Wczoraj, po dość długim nieopuszczaniu domu w kierunku innym niż praca (błee) wybrałam się po tejże (godz. 19:40 jestem w domku - yeee) do warszawskiego CH Bemowo. I co mnie spotkało na wejściu? PLAKAT.
Od razu zaznaczam, że nie jestem wojującą feministką ani inne takie i zazwyczaj wszelkie protesty podejmowane przez ludzi, których coś obraża wydają mi się lekko śmieszne (np. ta reklama z perfumami między nogami...). I nie wiem czy to zmęczenie czy choroba, ale TO mnie wnerwiło:
No wybaczcie, ale na serio nikt nie ma takich skojarzeń jak ja po zobaczeniu tego plakatu? Że kobieta to rzecz? Że osoba z ciemniejszym odcieniem skóry jest "przeceniona"?
Wróciłam do domu, wpisałam w internet - cisza, żadnego oburzenia, nic. Na ich facebooku też.
Czyżbym była przewrażliwiona? Ehhh... starość nie radość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz